Znasz ten wątek. Mama pisze we wtorek: „a w czwartek da radę?”. Ty: „w czwartek mam Anię, piątek?”. Ona: „piątek u dentysty, poniedziałek?”. Poniedziałek to już przyszły tydzień, Ty masz wolne, ona myślała o tym. Godzina ginie w historii czatu, między memem a „gdzie jest zeszyt”.
To nie jest umawianie. To zgadywanie z opóźnieniem.
Dlaczego czat zawsze wygra z Tobą
- Nie widać, co już masz. Rodzic nie zna Twojego tygodnia, więc strzela.
- Nie ma jednego źródła prawdy. Sms, Messenger, mail - trzy wersje tej samej środy.
- Odwołanie wpada o 16:40. Ty jesteś w autobusie. Do 17:00 nikt inny tego slotu nie weźmie.
- Po miesiącu nie odtworzysz, kto komu co obiecał. Faktura i „ile zostało w pakiecie” też nie wiedzą.
Czat jest dobry do „Maja dziś kicha, zostajemy w domu”. Jest zły jako kalendarz. Kalendarz ma być nudny: wolne, zajęte, twoje.
Co zamiast tego
Wystawiasz godziny, w które naprawdę bierzesz uczniów. Rodzic klika wolny slot. Ty albo kiwasz, albo slot ląduje w grafiku sam - jak wolisz. Koniec z 14 wiadomościami na jedną lekcję.

Jak ktoś już u Ciebie chodzi, nie chowa się mu lekcji pod szarym „zajęte”. Widzi, że to ich środa. Obcy rodzic dostaje tylko informację: ta godzina nie jest wolna. I tyle mu potrzeba.
Zostaw WhatsAppa do rzeczy ludzkich
„Prześle zdjęcie z kartkówki”, „jedziemy na ferie”. To zostaje w wiadomościach. Termin - w grafiku. Jak mieszasz jedno z drugim, za pół roku nie wiesz, czy Ania ma pakiet, czy tylko „jakoś się umówiliście”.